piątek, 16 lutego 2018

Kasia z Poznania



Kasia z Poznania
Było lato, mama z tatą wyjechali, dlatego zostałam u babci. Dom jest dość stary. Podłoga strzela, mnóstwo kurzu. Wieczorem gdy kładłam się spać usłyszałam kroki na korytarzu. Wyjrzałam przez dziurkę w drzwiach ale nikogo tam nie było. Jestem bardzo odważna dlatego pomyślałam sobie, że babcia odwróciła się w łóżku i podłoga pod jej ciężarem zaczęła skrzypieć. Położyłam się do łóżka przeglądając jeszcze jakieś wiadomości w telefonie. Po jakimś czasie odłożyłam telefon  skuliłam się pod kołdrę. Obudziłam się w środku nocy, nie miałam złego snu, nic z tych rzeczy. Sprawdziłam jaka jest godzina, na telefonie pisało ,,03:00”. Bardzo się przeraziłam, ponieważ wiedziałam z horrorów, że jest to godzina demonów. E tam, pomyślałam. Ale na korytarzu było słychać coraz głośniejsze kroki. Wyszłam na korytarz ale nikogo nie było. Zeszłam na dół aby sprawdzić czy nikt się nie włamał. Nikogo nie było. Położyłam się w łóżku i zaczęłam się modlić. To coś ustało, chwyciłam za telefon i przeczytałam, że takie objawy są oznaką obecności demona o nazwie ,,Davis” z horroru ,,Ostatnia Szansa”. Rano gdy jadłam płatki rozmyślałam, że tej nocy to może wrócić, bałam się. Wieczorem babcia zaproponowała, że może obejrzymy jakiś straszny film. Odparłam ,,Tak oczywiście!”, żeby nie wyszło, że coś jest nie tak. Babcia szperała po szafie, aż w końcu zawołała mnie i pokazała mi płytę od filmu ,,Ostatnia Szansa”. Stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co powiedzieć. Czułam, że wszystko podchodzi mi po górę. Obejrzałam film i bardzo się bałam. Ta noc wyglądała tak samo jak poprzednia jednak babcia też coś słyszała. Rano rodzice już przyjechali. Do dzisiaj nie wiem co to było.

Basia z Krakowa



Basia z Krakowa
Przeprowadziłam się z Poznania do Krakowa.  Łączy się to z tym, ze doszłam do nowej szkoły. Bardzo interesuje się duchami i demonami ale nikomu o tym nie mówię bo uznaliby mnie za idiotkę. Do nowej szkoły doszłam w kwietniu ale też w tym miesiącu pojechaliśmy na 3- dniową wycieczkę. Byłam z dziewczynami w pokoju. Zwiedzałyśmy hotel, po jakimś czasie miały zacząć się zajęcia więc Pani poprosiła Nas o przyniesienie pachołków do slalomu z piwnicy. Wydawało mi się to dziwne. Bo iść do piwnicy bez opiekuna? Zeszłyśmy już na dół, dziewczyny bały się więc ja się zgłosiłam, chciałam się trochę popisać bo jako, że jestem nowa, a dziewczyny mnie zbytnio nie lubią to postanowiłam to wykorzystać. Otworzyłam kraty, które służyły jako drzwi i weszłam do środka. One podbiegły i zamknęły je na klucz, który wisiał na wieszaku. Zaśmiały się, zgasiły światła i uciekły. Jeszcze na górze je słyszałam. Kiedy jest ciemno i dzieje się coś strasznego to nie umiem krzyczeć. Nagle coś zaczęło szurać przy wejściu. Ja zbliżyłam się do ściany, a z moich oczu płynęły łzy. Zobaczyłam białą smugę nie wiem co to było. W każdym razie zrzuciło z wieszaka zapasowy klucz. Wzięłabym go gdyby nie to, że czułam się sparaliżowana. Postać stała tam i patrzyła się na mnie swoimi żółtymi oczami. Nie obawiałam się o to, że nie ma mnie na zajęciach. Postać zbliżyła się, a ja otwierałam buzię próbując krzyczeć ale nic z tego. Obwisła sukienka tej postaci była cała umazana czymś dziwnym. Demon wychylił rękę i wtedy zapaliło się światło. Zauważyłam mamę, nauczycielkę i woźną stojącą na korytarzu. Wszystkie blade i zdruzgotane, a ja cała w krwi. Nie wiem dlaczego. Mama zabrała mnie stamtąd w wypisała ze szkoły. Nie wierzyła mi, że to był demon i pozwała szkołę o znęcanie się na dzieciach. Do dziś nie wiem kto to był.

Anonim z Rzeszowa



Anonim z Rzeszowa
W ferie pojechałem z tatą i mamą w góry. Wzięliśmy namiot, termosy itp. Po jakimś czasie znaleźliśmy miejsce na rozłożenie namiotu. Wieczorem gdy już wszystko było gotowe mama postanowiła rozpalić ognisko i przygotować coś do jedzenia. Idźcie po patyki- powiedziała. Rozdzieliłem się z tatą, a że miałem 17 lat to nie bał się o mnie. Jakby coś się działo to krzycz- ostrzegł mnie tata. Wszedłem w wąski lasek brzóz. Zbierałem patyki i trzymałem je pod pachą. Poczułem chłód chociaż byłem ubrany bardzo grubo. Ja wierzyłem w demony dlatego od razu skamieniałem kiedy przypomniało mi się, że obecność demona świadczy o tym, że jest zimno. Chciałem już krzyczeć ale się powstrzymałem. Wyjąłem fajkę, zapaliłem ją i dmuchnąłem za sobą. Dym się zatrzymał i osadził na twarzy o szerokich oczach i otwartej buzi. To było coś, co bardzo cierpiało. Wrzasnąłem ale nikt nie odpowiedział. Uciekałem przed siebie, nawet nie wiedziałem czy to coś mnie śledzi. Rodzice mnie szukali ale w końcu dobiegłem do obozu. Skłamałem im, że jakiś gościu z nożem mnie gonił, żebyśmy stąd wyjechali. Spakowaliśmy wszystko i wróciliśmy. Następnego dnia w wiadomościach mówili, że w miejscu w, którym byliśmy odnotowali morderstwo z nie wiadomych przyczyn.

Anonim z Bydgoszczy



Anonim z Bydgoszczy

Pewnego zimnego dnia wyszedłem z kumplami nad jezioro. Było zamarznięte, mój kolega wszedł na nie, ale niestety lód się pod nim zapadł. Próbowałem rozbić lód ale na nic, utknął pod spodem. Od tego czasu nęka mnie jego duch. Już wiele razy przesuwał rzeczy, i pomagał mi w wielu wypadkach. Często dzieliły mnie tylko sekundy od wypadków np.. samochodowych ale wtedy jakaś siła ciągnęła mnie szybko z powrotem na pasy i kazała czekać. Gdy leżałem w łóżku ta zmora nie dawała mi spać i dbała o ciepło. Gdy coś gotowałem ona ustawiała temperaturę. Wiem to głupie. Mam dość wiem, że to kiedyś przestanie ale kiedy?