Basia z Krakowa
Przeprowadziłam się z Poznania do Krakowa. Łączy się to z tym, ze doszłam do nowej
szkoły. Bardzo interesuje się duchami i demonami ale nikomu o tym nie mówię bo
uznaliby mnie za idiotkę. Do nowej szkoły doszłam w kwietniu ale też w tym miesiącu
pojechaliśmy na 3- dniową wycieczkę. Byłam z dziewczynami w pokoju.
Zwiedzałyśmy hotel, po jakimś czasie miały zacząć się zajęcia więc Pani
poprosiła Nas o przyniesienie pachołków do slalomu z piwnicy. Wydawało mi się
to dziwne. Bo iść do piwnicy bez opiekuna? Zeszłyśmy już na dół, dziewczyny
bały się więc ja się zgłosiłam, chciałam się trochę popisać bo jako, że jestem
nowa, a dziewczyny mnie zbytnio nie lubią to postanowiłam to wykorzystać.
Otworzyłam kraty, które służyły jako drzwi i weszłam do środka. One podbiegły i
zamknęły je na klucz, który wisiał na wieszaku. Zaśmiały się, zgasiły światła i
uciekły. Jeszcze na górze je słyszałam. Kiedy jest ciemno i dzieje się coś
strasznego to nie umiem krzyczeć. Nagle coś zaczęło szurać przy wejściu. Ja zbliżyłam
się do ściany, a z moich oczu płynęły łzy. Zobaczyłam białą smugę nie wiem co
to było. W każdym razie zrzuciło z wieszaka zapasowy klucz. Wzięłabym go gdyby
nie to, że czułam się sparaliżowana. Postać stała tam i patrzyła się na mnie
swoimi żółtymi oczami. Nie obawiałam się o to, że nie ma mnie na zajęciach.
Postać zbliżyła się, a ja otwierałam buzię próbując krzyczeć ale nic z tego.
Obwisła sukienka tej postaci była cała umazana czymś dziwnym. Demon wychylił
rękę i wtedy zapaliło się światło. Zauważyłam mamę, nauczycielkę i woźną
stojącą na korytarzu. Wszystkie blade i zdruzgotane, a ja cała w krwi. Nie wiem
dlaczego. Mama zabrała mnie stamtąd w wypisała ze szkoły. Nie wierzyła mi, że
to był demon i pozwała szkołę o znęcanie się na dzieciach. Do dziś nie wiem kto
to był.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz