Anonim z Bydgoszczy
Pewnego zimnego dnia wyszedłem z kumplami nad jezioro. Było
zamarznięte, mój kolega wszedł na nie, ale niestety lód się pod nim zapadł. Próbowałem
rozbić lód ale na nic, utknął pod spodem. Od tego czasu nęka mnie jego duch.
Już wiele razy przesuwał rzeczy, i pomagał mi w wielu wypadkach. Często
dzieliły mnie tylko sekundy od wypadków np.. samochodowych ale wtedy jakaś siła
ciągnęła mnie szybko z powrotem na pasy i kazała czekać. Gdy leżałem w łóżku ta
zmora nie dawała mi spać i dbała o ciepło. Gdy coś gotowałem ona ustawiała
temperaturę. Wiem to głupie. Mam dość wiem, że to kiedyś przestanie ale kiedy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz