piątek, 16 lutego 2018

Anonim z Rzeszowa



Anonim z Rzeszowa
W ferie pojechałem z tatą i mamą w góry. Wzięliśmy namiot, termosy itp. Po jakimś czasie znaleźliśmy miejsce na rozłożenie namiotu. Wieczorem gdy już wszystko było gotowe mama postanowiła rozpalić ognisko i przygotować coś do jedzenia. Idźcie po patyki- powiedziała. Rozdzieliłem się z tatą, a że miałem 17 lat to nie bał się o mnie. Jakby coś się działo to krzycz- ostrzegł mnie tata. Wszedłem w wąski lasek brzóz. Zbierałem patyki i trzymałem je pod pachą. Poczułem chłód chociaż byłem ubrany bardzo grubo. Ja wierzyłem w demony dlatego od razu skamieniałem kiedy przypomniało mi się, że obecność demona świadczy o tym, że jest zimno. Chciałem już krzyczeć ale się powstrzymałem. Wyjąłem fajkę, zapaliłem ją i dmuchnąłem za sobą. Dym się zatrzymał i osadził na twarzy o szerokich oczach i otwartej buzi. To było coś, co bardzo cierpiało. Wrzasnąłem ale nikt nie odpowiedział. Uciekałem przed siebie, nawet nie wiedziałem czy to coś mnie śledzi. Rodzice mnie szukali ale w końcu dobiegłem do obozu. Skłamałem im, że jakiś gościu z nożem mnie gonił, żebyśmy stąd wyjechali. Spakowaliśmy wszystko i wróciliśmy. Następnego dnia w wiadomościach mówili, że w miejscu w, którym byliśmy odnotowali morderstwo z nie wiadomych przyczyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz